Historia
leczniczego
stosowania
zimna jest chyba tak stara jak ludzkość i medycyna. Leczenie zimnem
stosowali już starożytni Egipcjanie około 2500 lat p.n.e. Stwierdzili
oni, że zimno działa uśmierzająco na miejsca urazu i ma
działanie przeciwzapalne.
W V wieku p.n.e. Hipokrates zalecał
krioterapię dla zmniejszania obrzęku, krwawienia i bólu i
zaobserwował, że zimno ma przeciwbólowe właściwości. Fakty
te potwierdzali później chirurdzy.
Chirurg napoleoński,
baron D.J. Lorrey podczas kampanii rosyjskiej zaobserwował, że kończyny
rannych żołnierzy mogły być amputowane przy minimalnym bólu
i krwawieniu, jeżeli były uprzednio obłożone lodem lub śniegiem.
(...)Organizm człowieka utrzymuje stała temperaturę środowiska
wewnętrznego z wahaniami około dobowymi rzędu 0,5° C -
0,7° C i jest bardziej wrażliwy na niską temperaturę
otoczenia. Do fizjologicznych mechanizmów obronnych
organizmu przed zimnem należy konserwacja ciepła (skurcz
powierzchniowych naczyń krwionośnych) i produkcja ciepła - drżenia
mięśniowe, dreszcze, widzialne i niewidzialne (niewidzialne
objawiają się tylko wzrostem osoczowego stężenia
jonów potasu). Termogeneza taka uruchamiana jest przez
ośrodki termoregulacji przy ciepłocie organizmu 36° C. U
dorosłego człowieka długotrwały wpływ zimna, lub krótki,
lecz bardzo intensywny wpływ krańcowo niskich temperatur uruchania
dodatkowo reakcję hormonalną, która powoduje
wzrost przemiany tkankowej i podwyższenie ciepłoty tkanek.
Znany od
wieków efekt przeciwbólowy niskiej temperatury
wynika z wyłączenia przez zimno receptorów
czuciowych i ich połączeń z proprioceptorami i ze znanego od
dawna zwolnienia przewodnictwa we włóknach czuciowych. Nadto
zmniejszenie bólu uzasadnia częściowo teoria "kontrolnych
bramek" Melzacka i Walla (1965) dotycząca przewodzenia
bólu w ośrodkowym układzie nerwowym.
Istnieją
również biochemiczne podstawy analgezji niskotemperaturowej
- wzrost wydzielania beta - endorfin, neuropeptydów
wykazujących bardzo silne działanie
przeciwbólowe, z podwyższeniem ich stężenia w surowicy krwi.
Wpływ niskiej temperatury na rozluźnienie mięśni szkieletowych
tłumaczony jest zmniejszonym napływem do rdzenia bodźców
bólowych i następowym segmentarnym hamowaniem stymulacji
gamma-motoneuronów oraz zwolnieniem przewodnictwa w nerwach
ruchowych. (...) W obrębie kończyn ich ukrwienie jest całkowicie
regulowane przez układ współczulny, dlatego pod wpływem
niskich temperatur spadek ciepłoty w kończynach jest większy aniżeli w
obrębie tułowia, w następstwie zwężenia naczyń tętniczych i
zmniejszenia perfuzji.
Z drugiej strony, zimno zmniejsza wrażliwość
mięśni gładkich na bodźce sympatyczne i działanie katecholamin, co
ułatwia dopływ krwi do kończyn. Przy dłuższym stosowaniu zimna
następuje, podobnie jak we wstrząsie, zjawisko centralizacji
krążenia, co zabezpiecza możliwie najlepszy przepływ
normalnie ucieplonej krwi do narządów o życiowym
znaczeniu dla organizmu. Ustrojowe skutki schładzania całego organizmu
zależą od wieku chorych, ich obciążeń
chorobowych, stanu odżywiania, sprawności naczyń krwionośnych, czasu
trwania czynnika zimna i jego intensywności, od działania
zaordynowanych farmaceutyków, od spożycia lub nie
napojów alkoholowych i od właściwości osobniczych i
reagowania na zimno. (...)
(żródło
http://www.kriosonik.pl)